Blog powstał kiedy nasza rodzina była w rozjazdach, żebyśmy na bieżąco wymieniali się zdjęciami i wydarzeniami z dnia. Rozjazdy się skończyły, ale przyjemność pisania pozostała. Tworzy się piękna pamiątka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykańczanie domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wykańczanie domu. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 stycznia 2023
Zdrowie na budowie!
Pierwszą imprezą w naszym nowym domu były urodziny Wojta. Niezapowiedziane, kameralne, błyskawiczne, ale co zrobić....akurat schła mu zaprawa i nie miał dla nas czasu :)
Etykiety:
budowa,
niespodzianka,
urodziny,
wykańczanie domu
czwartek, 19 stycznia 2023
Fajne momenty 2022 - wykańczanie domu
Nie wiem czy tytuł adekwatny do prawdy. To wykańczanie nie ma nic wspólnego z momentem - zajęło Wojtowi cały rok i zabierze cześć kolejnego.
Głównym zajęciem Wojtka przez cały rok jest uczenie się z filmików, liczenie, rysowanie, szukanie gdzie kupić, kupowanie, odbieranie paczek, kucie, ciągnięcie kabli, planowanie, kopanie, dłubanie, czyszczenie, odmierzanie, przywiercanie, zabezpieczanie, kładzenie, wypełnianie, przebijanie, zbijanie. Na zmianę z pracą na pełen etat, wożeniem pacholęcia do szkoły, drugiej szkoly, na konia, na gimnastykę i od czasu do czasu delegacjami.
Nie doceniam na codzien jego pracy na budowie, nie bardzo się nią interesuje i w ogóle się w nią nie angażuje, ale kiedy siedzę w ciepłym domu z dziećmi, a on bidny po ośmiu godzinach pracy, w której marznie - jeździ autobusem z walizką pełną naladowanych akumulatorów do wiertarki, przebiera się w brudne, zimne ubrania, w głuchej ciemności i sam jak palec wierci, liczy, wygina się i poci po to, aby kiedyś z tych zimnych gołych ścian zrobił się nasz DOM - to myślę sobie, że mamy najlepszego Wojta na świecie ♥️
Ja popracowalam na budowie raptem tydzień, podczas urlopu kiedy nie było dziewczyn (babcia zabrała je w góry). To nie był łatwy tydzień. Na początku trochę ekscytujące, bo nowe, bo inne, ale potem... frustracja, zmęczenie, znudzenie, przeliczenie zamiarów na siły i rozczarowanie własną niemocą.
Miło wspominam ten tydzień, wspólne picie herbaty w "ogródku", podbieranie sobie ostrzejszego noża, podglądanie technik cięcia styropianu, pędzenie na autobus powrotny, odciski, krew (piec zwany kozą prawie mi odciął kawałek pięty, oczywiście zupełnie sam!) - to był fajny czas, ale o wiele bardziej czekam na ten kiedy już będzie ładnie, ciepło, przytulnie i bezpiecznie.
Etykiety:
dom,
ogrzewanie podłogowe,
remont,
wykańczanie domu
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)